Przy okazji jednego z ostatnich tekstów dotyczącego niezwykle nieudolnego wprowadzania Systemu Informacji Pasażerskiej w Gedanii (finansowanego przez Miasto za pośrednictwem Zarządu Transportem Marnym) warto zastanowić się czy taki system jest nam potrzebny akurat teraz, w obliczu permanentnego braku funduszy na wszystko, oraz czy nie ma innych, ważniejszych potrzeb z punktu widzenia zarówno pasażera jak i rozwoju komunikacji zbiorowej.
Uprzedzam ataki, szczególnie członków Departamentu Propagandy Sukcesu Urzędu Propagandy Lorda Danzigera: nie narzekam bez sensu, nie jest mi źle niezależnie od tego co się dzieje, nie krytykuję tylko dla samej krytyki.
Nie musiałem myśleć długo aby znaleźć pierwszy pomysł, który można by sfinansować zamiast SIPu, a sam SIP zrealizować znacznie później, gdy komunikacja miejska będzie funkcjonowała na najwyższym poziomie oferując wysoki standard usługi.
Pomysł jest prosty i mógłby przynieść duże korzyści dwóm stronom: pasażerom-klientom, a także miastu, przyczyniając się między innymi do zwiększonych wpływów ze sprzedaży biletów. Choć nie tylko.
Przeglądając fora internetowe różnych osiedli i dzielnic Gedanii, szczególnie dużych, nowych sypialni zauważyłem, że poruszany jest tam dosyć mocno temat problemu z dostępnością biletów komunikacji miejskiej. A to, że nie ma kiosku, a to, że gość prowadzący „żabkę” zrezygnował ze sprzedaży biletów ze względu na niekorzystne dla niego warunki umowy i tak dalej, i tak dalej….
Niby XXI wiek a tutaj tak prozaiczny problem dodaje ludziom stresu powodując przyspieszenie procesu siwienia włosów. Problem na szczęście nie dotyczy mnie ponieważ już dawno zrezygnowałem całkowicie z wątpliwej jakości usług przewozowych oferowanych mi przez najpierw ZKM a potem ZTM.
Pamiętam jak mniej więcej rok temu w prasie lokalnej pojawiły się informacje o tym, że miasto podniesie o 50 i więcej procent ceny za parkowanie w strefach płatnego postoju. Podawanym powodem takiego ruchu było „zachęcenie mieszkańców do korzystania z komunikacji miejskiej”. Na forach i w komentarzach do artykułów rozpętała się delikatna burza, ale jak to zwykle w takich przypadkach bywa skończyło się na chwilowych emocjach. Nowe ceny weszły w życie i po buncie.
Pamiętam także jak informowano o wprowadzeniu dodatkowej opłaty przy zakupie biletu u kierowcy autobusu lub u motorniczego.
Powyższe fakty z życia Gedanii pokazują jak bardzo osoby mające wpływ na zarządzanie i funkcjonowanie miasta tkwią w realiach dawno minionej epoki. Najprostszym sposobem na walkę z problemami, zamiast dociekania i eliminowania przyczyn źródłowych, jest dokopanie podwyżki, dołożenie dodatkowej opłaty, jednym słowem „wzięcie szarego tłumu na krótszą smycz”.
Przyjmując taką metodę rozwiązywania problemów nigdy nie uda się rozwiązać żadnego z nich:
- podniesienie cen parkowania nie zachęci do korzystania z komunikacji miejskiej jeżeli alternatywą do własnego samochodu będzie przeładowany, słabo wentylowany, brudny, spóźniający się autobus lub tramwaj z cuchnącym wnętrzem. I na dodatek aby z niego skorzystać trzeba dopłacić za sam fakt kupna biletu w pojeździe, nawet mimo tego, że jest wieczór i pobliskie punkty sprzedaży są pozamykane lub w ogóle ich nie ma… (niby tylko trzydzieści groszy do każdego przejazdu, ale tu nie tylko chodzi o kwotę. Poza tym przy częstym podróżowaniu uzbiera się rocznie parę złotych….) Nie spowoduje także zwiększenia ilości dostępnych miejsc parkingowych;
- wprowadzenie dodatkowej opłaty za kupno biletu w pojeździe komunikacji miejskiej także nie rozwiąże problemu. Jeżeli ludzie kupują bilety w ten sposób to na pewno nie dlatego, że mają taką fanaberię albo chcą zrobić miastu na złość. Świadczy to jedynie o tym, że:
a) dostępność biletu poza pojazdem nie jest najlepsza ,
b) ludzie korzystający z komunikacji są uczciwi i nie chcą jeździc bez biletu. Chcą korzystać z komunikacji i zapłacić za to… Mamy więc paradoks: uczciwych ludzi miasto karze dodatkowymi opłatami zamiast rozbudowywać system sprzedaży biletów. Kara za uczciwość. Fenomen.
W obecnej sytuacji zamiast wdrażania niezbyt taniego gadżetu jakim jest system informacji wizualnej można zainwestować pieniądze w inną rzecz, która byłaby o wiele bardziej przydatna dla osób chcących skorzystać z komunikacji zbiorowej i mogłaby się przyczynić (jako jeden z czynników) do większej ilości osób wybierających komunikację miejską zamiast własnego auta, co mogłoby zaowocować większymi wpływami do kasy miasta z racji prowadzenia transportu publicznego oraz częściowym odciążeniem układu drogowego. I nie jest to wcale żaden system „z kosmosu”. Funkcjonuje już nawet w innych miastach Polski. Podczas moich częstych wizyt w grodzie Kraka mam okazję korzystać z niego. [Tak, w tamtym mieście chętniej wybieram komunikację miejską ze względu na o niebo lepiej (niż w Gedanii) utrzymany tabor i czyste wnętrza w pojazdach (nawet po południu i na liniach nocnych)].
A chodzi o automaty do sprzedaży biletów. Automat – trudne słowo mogące budzić respekt, ale (tu rada do „specjalistów” z Urzędu Lorda i Zarządu Transportem Marnym) nie ma się czego bać. Mała skrzynka, do której wrzuca się pieniądze, otrzymuje się ważny bilet i nawet dostaje się resztę jeżeli akurat nie mamy odliczonej kwoty… Sprawdziłem: działa, również wieczorem i w nocy. Co więcej automaty są ustawione nie tylko na samych przystankach. Wiszą także wewnątrz pojazdów co oznacza, że mamy możliwość kupna biletu także po wejściu do np.: tramwaju, nie absorbując prowadzącego pojazd i nie wydłużając czasu jazdy. Małe urządzenie, niewiele większe od kasownika. Nie potrzeba podpisywać umów z dystrybutorami biletów a sprzedaż jest prowadzona 24 godziny na dobę. No i nie trzeba się dzielić prowizją ze sprzedawcą. Utrzymanie takiego automatu nie jest drogie w porównaniu do kosztów tradycyjnego kolportażu. Same korzyści.
Ale uwielbijący widowiskowość, przydzielani z politycznego klucza zarządcy wolą zaczynać od końca – czyli od budowy gadżetu. Dodajmy, że wprowadzanego nieudolnie od blisko dwóch lat, a końca nie widać…
Automaty do sprzedaży biletów są w stanie delikatnie zachęcić do korzystania z komunikacji zbiorowej i przyczynić się do zwiększenia wpływów do kasy miasta. Dla korzystających regularnie z takiego rodzaju transportu byłoby to spore ułatwienie.
Czy taką samą zachętą i korzyścią może być system monitorów informujący o wielkości opóźnienia autobusu, w którym za samą chęć zapłacenia za przejazd pobiera się dodatkową opłatę? Odpowiedź wydaje się prosta.
Ale dla tkwiących w innych realiach, betonowych głów ‘supermenadżerów”, znalezienie odpowiedzi na to niezbyt trudne pytanie jest niczym wykonanie pierwszego kroku na Księżycu. Niby zwykłe postawienie nogi, ale przecież najpierw trzeba się wznieść na wyżynę…
Gedania potrzebuje wielkich przemian.

Małe ?? Białe ?? Na przystankach SKM już coś takiego jest. W tym roku jechałem w tym zacnymi mieście 5 razy merem naziemnym z tego tylko raz udało mi się trafić na czynny automat. Automaty są do bani.
@TiweK w normalnym świecie obowiązuje taka zasada: jeżeli zamawiasz “G” to dostajesz “G”. Więc być może SKM kupiło złe automaty. Poza tym nawet najlepszy automat postawiony tylko po to “żeby był”, pozostawiony potem bez żadnej opieki i serwisu (bo każdy ma to w “D”)prędzej czy później przestanie działać i sam do ponownego działania nie pobudzi się.
To, że automaty u jednego przewoźnika nie działają nie przekonuje mnie, że nie należy ich wprowadzać w ogóle. Mam bardzo dobre doświadczenia w korzystaniu z takich urządzeń nawet w Polsce, ale także za granicą.